Max Factor Skin Luminizer - 40 Light Ivory


Znalezienie idealnego podkładu z efektem niczym z Photoshopa to nie lada wyczyn.Na rynku jest tak ogromny wybór produktów,że aż ciężko zdecydować się który wybrać.Sami producenci "biją się" o klienta, zachęcając nowymi obietnicami i skutecznością.Dziś o podkładzie,który zaliczyłabym do tych naprawdę dobrych.Mimo kilku minusów i tak ciągle do niego wracam,zresztą ilość produktu w opakowaniu sama o sobie świadczy.

Mój pierwszy raz z hybrydami Semilac.Mardi Gras 034 oraz Ruby Charm 121.



Paznokcie według mnie to jeden z wielu atrybutów czystości i schludności. Mam świra na punkcie idealnie pomalowanych paznokci i tego jak wyglądają.Często stojąc w kolejce do kasy zwracam uwagę na to kto ma zadbane paznokcie a czyje zmywacz woła już z daleka.Nawet w czasach gdy spotykałam się z moim mężem pierwszy odruch padał zawsze na paznokcie a drugi na czystość butów:).

Roziskrzona Pani - Mary Lou The Balm


Jeśli kilka lat temu ktoś zaproponowałby mi rozświetloną twarz to puknęłabym go prosto w czoło i pomyślała co za idiota proponuje mi dodatkowy blask na twarzy skoro ona sama z siebie świeci się jak choinka na Boże Narodzenie.Ta teoria w moim przypadku poszła do lamusa, na całe szczęście. Dziś o dziwo bez rozświetlenia nie wyobrażam sobie makijażu.Ot,co jeszcze się zmieniło?Zakochałam się w rozświetlających podkładach!.

Golden Rose Velvet Matte - 07,09,10.


Moja miłość do pomadek zakwitła dokładnie w tamtym roku, w swoim zbiorze mam już ich około dwudziestu a gdzieś co jakiś czas wychyla się z półki nowy kolor wołający "jestem dla Ciebie idealna,takiego koloru jeszcze nie masz" i pojawi się lampeczka w mojej głowie czy to oby nie jest prawda.Pomadki w moich oczach zawsze były dedykowane starszym Paniom dlatego w dzieciństwie podkradałam te mazidła mamie czy babci i udawałam dorosłą.Czerwone usta jak u clowna rozmazane na pół twarzy,dama była ze mnie pierwsza klasa :).

Sylveco rumiankowy żel do twarzy - wieczorne pozbywanie się brudu.


Podstawą w mojej pielęgnacji od zawsze jest idealne oczyszczenie twarzy,jeśli zrobimy to dobrze i dokładnie mamy pewność,że z rana nie zaskoczy nas ogromna Godzilla na twarzy.Miałam już kilkanaście żeli różnego rodzaju,niektóre z nich robiły więcej szkody niż pożytku, wynikało to głównie z mojej niewiedzy odnośnie pielęgnacji.Dziś jestem w tym temacie bardziej doświadczona niż kiedyś więc wiem czego moja skóra nie lubi a co wręcz uwielbia.

Malowanie kreski - Eyelinery Wibo oraz Lovely


Jako postanowienie noworoczne obiecałam sobie,że wreszcie nauczę się rysować porządne i w miarę równe kreski. Jak widzicie idąc za ciosem do mojej kosmetyczki wpadły eyelinery z Wibo oraz Lovely. Mam już eyeliner w żelu z Maybelline,jednak o nim kiedy indziej. Dziś kreski robię eyelinerem z cieniutkim pędzelkiem i szczerze mówiąc ta forma malunków jak na razie przypadła mi do gustu.

Druga lepsza skóra - Beautyblender


Dziś o jajku na które swojego czasu był taki szał,że większość kosmetykomaniaczek jak i gadżeciar chciała je mieć, nie tylko ze względu na ich kształt, ale pochlebne opinie pojawiające się w internecie jeszcze bardziej zachęcały do zakupu. Mimo wysokiej ceny tak małego cacka zdecydowałam się go sprawdzić na własnej skórze oszczędzając grosz do grosza aż wreszcie moje marzenie się spełniło i mogę dołożyć swoje pięć groszy.